Dziękuję bardzo, Hazar!
Jestem o tyle zaskoczony, że nie za bardzo wiem, czego mógłby dotyczyć ten smród, który się za mną ciągnie. Serio. Nie uważam siebie za żaden ideał, ale świadomie żadnej z kobiet (za wiele ich nie było), z którymi byłem bądź jestem związany jakkolwiek (małżeństwo, partnerstwo, relacja koleżeńska), nie skrzywdziłem. Żadna z nich mi tego zresztą nie sugerowała.
Dlatego pewną niewielką nadzieję na miłosne uniesienia miałem
, choć z drugiej strony - wszystkie damsko-męskie relacje wydały mi się domknięte. No i objawiłem się jak anioł, czy stróż w Boże ciało?
Nie mam pojęcia też, jakie ukrywane, wstydliwe oblicze mógłbym odsłonić w necie, jednej z kobiet, z którymi coś mnie łączyło, różniące się znacząco od tego, jakie prezentuję w realu. Raczej kiepsko mi wychodzi ukrywanie emocji, uczuć i zamiarów (choć czasem próbuję), zwłaszcza na dłuższą metę i wobec osób, z którymi czuję się choć trochę związany. Wręcz słyszałem czasem, że mam je wypisane na twarzy.
Z pewnością nie jest to twarz doskonała, obła jest i raczej przaśno-słowiańska, ale w lustro patrzę bez obrzydzenia. Więcej problemów w relacjach miałem raczej z powodu zbyt pochopnej szczerości, czy bezpośredniości, niż ukrywania jej za maską.
Niemniej - sąd/osąd ostateczny brzmi poważnie. Łatwiej byłoby mi poddać się mu, gdybyś pomogła mi dowiedzieć się z kim mam się skonfrontować. Np. czy chodzi o kobietę z bardziej odległej przeszłości (sprzed kilku lat), czy raczej liczonej w miesiącach? I czy energetycznie przestrzeliła mi jedynie kolano, czy coś jeszcze? Jakieś inne wskazówki?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam!
Jestem o tyle zaskoczony, że nie za bardzo wiem, czego mógłby dotyczyć ten smród, który się za mną ciągnie. Serio. Nie uważam siebie za żaden ideał, ale świadomie żadnej z kobiet (za wiele ich nie było), z którymi byłem bądź jestem związany jakkolwiek (małżeństwo, partnerstwo, relacja koleżeńska), nie skrzywdziłem. Żadna z nich mi tego zresztą nie sugerowała.
Dlatego pewną niewielką nadzieję na miłosne uniesienia miałem
, choć z drugiej strony - wszystkie damsko-męskie relacje wydały mi się domknięte. No i objawiłem się jak anioł, czy stróż w Boże ciało?
Nie mam pojęcia też, jakie ukrywane, wstydliwe oblicze mógłbym odsłonić w necie, jednej z kobiet, z którymi coś mnie łączyło, różniące się znacząco od tego, jakie prezentuję w realu. Raczej kiepsko mi wychodzi ukrywanie emocji, uczuć i zamiarów (choć czasem próbuję), zwłaszcza na dłuższą metę i wobec osób, z którymi czuję się choć trochę związany. Wręcz słyszałem czasem, że mam je wypisane na twarzy.
Z pewnością nie jest to twarz doskonała, obła jest i raczej przaśno-słowiańska, ale w lustro patrzę bez obrzydzenia. Więcej problemów w relacjach miałem raczej z powodu zbyt pochopnej szczerości, czy bezpośredniości, niż ukrywania jej za maską.Niemniej - sąd/osąd ostateczny brzmi poważnie. Łatwiej byłoby mi poddać się mu, gdybyś pomogła mi dowiedzieć się z kim mam się skonfrontować. Np. czy chodzi o kobietę z bardziej odległej przeszłości (sprzed kilku lat), czy raczej liczonej w miesiącach? I czy energetycznie przestrzeliła mi jedynie kolano, czy coś jeszcze? Jakieś inne wskazówki?
Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam!
