Jaki był Wasz pierwszy raz?... ;)
#23

Mój "pierwszy raz" z Tarotem był kiedy miałam 13-14 lat. Już dobrze nie pamiętam. Moja rodzina do ezoterycznych nie należała, a jak babcia od strony mamy usłyszała, ze mam te karty to się nawet zaniepokoiła. Wróżenie z kart klasycznych było dla niej OK, ale Tarot, te karty jawiły się jako narzędzie zaawansowanej magii.
Karty (WA) i interpretacje zdobyłam z gazety dla pań. Nigdy nie kupowałam tych pisemek, ale jak zobaczyłam karty, wzięłam. Wróżyłam zaskakująco trafnie. Wróżąc z gazetą w ręku uczyłam się znaczenia kart. Po 6latach karty zaczęłam rozumieć na opak. Myślałam, że ten dar czytania kart mnie opuszcza, więc karty poszły w odstawkę na 10lat, aż poczułam, ze chcę do tego wrócić. Więc DZIŚ(13-03-2016) przyjechała do mnie paczka z pełnym i ładnym Tarotem. Zachwycam się kartami jak wtedy 1 dnia kiedy z tandetną talią z gazety plotkarskiej siedziałam na podłodze swojego pokoju z fascynacją czytałam co mi mówią.
Odpowiedz
#24

Od dziecka często śniło mi się co wydarzy się w ciągu najbliższych dni, jaki prezent dostanę pod choinkę, co babcia upiecze za ciasto na niedzielę. Śniły mi się tematy klasówek, kiedy w szkole będę pytana. Sny zawsze obrazowe, kolorowe, i sprawdzające się z niezwykłą wprost regularnością. Oczywiście nie zawsze przytrafiają nam się miłe rzeczy więc pojawiały się w snach zapowiedzi chorób, drobnych wypadków. Mój tata co jakiś czas rano przy śniadaniu wieszczył co dziś się wydarzy, uważajcie, śniła mi się lejąca woda, zakręćcie kran, dziś nie wiem kiedy wrócę do domu, śniło mi się że samochód się zepsuje, muszę jechać do warsztatu. Nikt się z tego nie śmiał, czy nie żartował, bo tak zawsze było. Dopiero będąc nastolatką dowiedziałam się, że mój dziadek był różdżkarzem, a ciocia kładła karty klasyczne.
Zawsze czytałam książki o zjawiskach niewyjaśnionych. Interesowało mnie wszystko, natomiast kartami tarota zainteresowałam się jakieś 10 lat temu. Najpierw dokładnie przeczytałam całą literaturę tematu, potem sięgnęłam po karty. Bardzo długo wróżyłam tylko sobie, cały czas ucząc się teorii. Dopiero około 5-6 lat temu odważyłam się
komuś rozłożyć karty.
Karty pozwoliły mi wyzwolić swoje przeczucia i przelać je w rozkład. Dlatego długo kładłam karty sobie sama. Nie miałam pojęcia jak sprawdzi się moja intuicja w przypadku pytań zadanych przez osoby których nie znam. Okazało się, że całkiem nieźle Uśmiech
Pierwszą talią jaką wzięłam w dłonie były karty Ridera Waite'a. Z czasem kolekcja zaczęła się powiększać. Nie zapisałam dnia ani godziny kiedy wzięłam karty pierwszy raz w dłonie. Natomiast do dziś pamiętam te emocje, i uczucie spełnienia, gdy na pierwsze zadane pytanie, Tarot mi odpowiedział. Pytanie pamiętam do dziś, odpowiedź również.
Odpowiedz
#25

Joana napisał(a):Tarot mi odpowiedział. Pytanie pamiętam do dziś, odpowiedź również.
Też pamiętam swoją pierwszą wróżbę Kwiatek
Odpowiedz
#26

Joano, niezwykła opowieść... Uśmiech Nie sądziłam, że są ludzie, którym śnią się tak dokładnie czekające ich wydarzenia... A już tym bardziej, że nie jedna osoba posiada ten dar, a cała rodzina! Kwiatek
Odpowiedz
#27

Le Stelle napisał(a):Joano, niezwykła opowieść... Uśmiech Nie sądziłam, że są ludzie, którym śnią się tak dokładnie czekające ich wydarzenia... A już tym bardziej, że nie jedna osoba posiada ten dar, a cała rodzina! Kwiatek

Dziadek tak miał, jego syn mój ojciec i ja nieszczęsna. Dziadek zmarł jak byłam niemowlęciem, także znam to tylko z opowieści. Podobno zwalniał się z pracy bo wiedział, że w domu ktoś zachorował, czy coś się stało. Czyli oprócz snów miewał jakby przeczucia. Był radiestetą, samoukiem. Mój ojciec wieszczył coś nieustannie, ponieważ się sprawdzało, słuchaliśmy tego dosyć uważnie. Zawsze gdy coś czuł jak jego ojciec, złowieszczym tonem zaczynał nas straszyć- "ja Wam mówię, tak będzie..." i było.
Mnie ten "dar" czasem pomaga ale częściej przeszkadza. Faktycznie sny mnie ostrzegają, czyli mam z tego korzyść. Jak ostrzegę bliskich nic złego się nie dzieje.
Natomiast śni mi się coś co noc, więc bywa to męczące. Większość snów jest zwyczajna. Nieprzyjemne i straszne jest wtedy gdy widzę we śnie pogrzeb kogoś z rodziny. To dotyczy tylko mnie, moich najbliższych. Nie śnią mi się wydarzenia światowego formatu. Niestety "dar" nie zniknie wraz ze mną, moja córka od dziecka opowiadała mi co jej się śniło strasznego, dziwnego czy niesamowitego. Teraz już jest dorosła, więc często omawiamy swoje sny. Ma cwaniara z tego korzyść, bo czasami wie z czego będzie pytana w szkole Rotfl
Odpowiedz
#28

W moim życiu śnienie również od dziecka odgrywało bardzo ważną rolę, aczkolwiek w zasadzie nie miewam snów proroczych, związanych z wydarzeniami. Oczywiście to kolejny przepastny grunt pod refleksje, ale w Twojej historii naprawdę szczególne wydaje się "inicjowanie przez rodzinę", tzn. że poprzez całą linię działa podobny mechanizm... Uśmiech Niewątpliwie z jednej strony jest to jakieś brzemię, ale, jak to mówią, zawsze są dwie strony medalu Oczko
Odpowiedz
#29

Joana napisał(a):Natomiast do dziś pamiętam te emocje, i uczucie spełnienia, gdy na pierwsze zadane pytanie, Tarot mi odpowiedział. Pytanie pamiętam do dziś, odpowiedź również.

Ja nie pamiętam niestety ani pierwszego pytania, ani odpowiedzi - ale to uczucie o którym piszesz również pamiętam do dziś.Uśmiech Byłam niesamowicie zdziwiona i naprawdę zaskoczona, że karty mi odpowiedziały! Uśmiech
Odpowiedz
#30

Tak to już jest z "pierwszymi razami" Możemy nie pamiętać szczegółów, ale emocje nam zostają w pamięci. Pierwszy pocałunek, pierwsza jazda samochodem w roli kierowcy, pierwsza rozmowa kwalifikacyjna, pierwsze ciasto jakie nam wyszło Rotfl Nieważne ile mamy lat, zawsze coś możemy zrobić pierwszy raz, jeszcze są pytania jakich nie zadałam kartom i rozkłady których nie położyłam. Przygoda wciąż trwa, pewnie niejeden raz tarot mnie zaskoczy Oczko
Odpowiedz
#31

Witam , ciekawe historie. U mnie na poczatku byla fascynacja tarotem poprzez programy izo potem probowalysmy cos z kolezanka , ktora byla posiadaczka kart i ksiazki opisujagej poszczegolne ich znaczenia. Ale to wszystko bylo takie bez ladu i skladu. Nastepnie stalam sie stala czytelniczka gazety "Wrożka" gdzie sa przedstawione listy czytelnikow z odpowiedziami tarocistow i tlumaczeniem poszczegolnych rozkladow. I tak to sie ciagnelo, ta fascynacja..... Moja mama -malarka hobbistka- zawsze mi zabraniala kupowac takich gazet, ale poniawaz jeden z artykulow ( historia jedego obrazu) ja bardzo interesowal, wiec zawsze przyjmowala przeczytana juz przeze mnie gazetke. Nawet czasem sie o nie upominala. Rotfl I tak zesym sie napedzaly nawzajem. Tak trwalo to kilka lat. Rok temu w lutym umarla moja kochana mama. Bardzo to przezylam i dlugo nie moglam sie pozbierac. Podczas porzadkowania mieszkania znalazlam .... karty tarota. Bylam w szoku . Mama je kupila najprawdopodobniej ze wzgledu na "obrazki" . Ale uznalam to jako znak- czas na tarota.
Pojechalam na kurs , otrzymalam odpowiedzi na swoje nurtujace pytania , poznalam cudownych ludzi i wyszlam z depresji. Jestem znowu szczesliwa Uśmiech pozdrawiam Was wszystkich i dziekuje, ze jestescie Buźki

Bea  Muza
Odpowiedz
#32

beanic4645, bardzo ciekawa była Twoja historia zaznajamiania się z kartami Tarota.Uśmiech Tak więc jeszcze raz się potwierdza - co komu pisane, to go nie minie.Uśmiech
Odpowiedz
#33

Jednorozcu dz i też tak myślę-kazdy ma wszystko gdzieś zapisane i trzeba to tylko uchwycić w odpowiednim czasie i miejscu. Pozdrawiam serdecznie

Bea  Muza
Odpowiedz
#34

Mnie ciagnie do kart chyba dlatego ze ciotka mego ojca jest wrozka..ojciec i jego matka z powidzeniem kladli karty...Ja chyba raczej mam duzo przeczuc...i widzenia rozne..Osttnio smiac mi sie chce bo przewuduje zawsze wizyty niktorych osob..A co do kart to posiadam tarota ..Ale ich znaczenia znam dosc ogolnie..Mysle ze powinnam.sie na pewno zajac jasnowidzeniem..
Odpowiedz
#35

Ja zafascynowałem się magią od małego dziecka, ta fascynacja nie opuściła mnie nigdy. Kochałem baśnie, legendy i wszystko gdzie były czary i powiew nieznanego. Pierwszą talie kart zakupiłem pół roku temu jako prezent świąteczny pod choinke. Oczywiście używałem już ich przed świętami. Zakupiłbym je ok. 2 lata wcześniej, ale rodzina mówiła, że to grzech, ja czytałem o opętaniach i przestraszyłem sie. Jednak myśl o kartach wracała do mnie jak bumerang i odważylem sie. Być może to przeznaczenie mnie przywoływało Uśmiech
Odpowiedz
#36

Piękne te wasze historie Uśmiech Ja zawsze interesowałam się ezoteryką. Moje pierwsze karty kupiłam jak miałam 14 lat. Nie do końca je wtedy rozumiałam i szybko poszły w kąt. Pewnego dnia przeczytałam dużo złego na temat tarota i postanowiłam wyrzucić karty... Do dziś nie mogę zrozumieć co mną wtedy kierowało. W dalszym ciągu mam wyrzuty sumienia... Teraz jestem dorosła, a karty chyba upomniały się o mnie. Podchodzę do nich w wielkim szacunkiem. Praca i medytacja z nimi sprawia mi ogromną radość. Oczko
Odpowiedz
#37

Ezoteryką zaczełam interesować sie przez przypadek. Zaczelo sie od ciekawosci co to jest ascendent potem polynelam z cala astrologia teraz idzie mi calkiem ziezle.Potem przyszla pora na tarot mialam problem poprosilam o wrozbe, z czasem zaczelam czytac coraz wiecej o kartach,rozkladach az w koncu kupilam moje pierwsze karty, jeszcze nigdy mnie nie oszukalyRotfl. Niedawno zapytalam czy mam predyspozycje na astrologa/tarociste wypadł giermek monet co znaczy ze tak-ale jestem dopiero poczatkujaca i duzo jeszcze przedemna
Odpowiedz
#38

Bardzo ciekawe te Wasze opowieści Uśmiech U mnie to wyglądało tak że jako 8-latka znalazłam w szafie u mojego taty książkę Leszka Szumana o astrologii i w to wpadłam od razu Oczko do tej pory ją mam, w kilku częściach (ale wszystkie strony są!) i można powiedzieć że znam ją na pamięć. Z biblioteki obok podstawówki wypożyczałam astrologiczne książki. W międzyczasie moja mama za namową znajomej tarocistki kupiła karty ale tylko AW i robiła czasem małe rozkłady, jednak nie wciągnęło jej to na tyle żeby to kontynuować, karty wylądowały w szufladzie. Ale dzięki temu ja poznałam znaczenie kilku AW. Jako nastolatka w swoim towarzystwie byłam uważana za osobę obdarzoną dużą intuicją a niektórzy twierdzili nawet że mam zdolność jasnowidzenia, często zdarzało mi się przeczuć jakieś zdarzenia, miałam takie właśnie "lśnienia" o których wspomniała Perełka. Obecnie te "lśnienia" gdzieś zanikły, nie wiem dlaczego i nie wiem czy wrócą. Zawsze gdzieś ze mną była myśl żeby wróżyć z kart tarota jednak nie umiałam podjąć tej decyzji, że teraz zaczynam, kupić kart itp. Teraz myślę że to po prostu nie był dobry czas, musiałam wiele przejść w życiu i poukładać wszystko, przejść gruntowną transformację swojej osoby. Jakoś nigdy nie byłam też pewna czy to jest dla mnie aż nagle stwierdziłam żeby po prostu spróbować, przecież lata lecą a ja dalej się zastanawiam, że tak na prawdę to przecież nic mi nie brakuje do tego żeby się tym zająć. Tak więc podjęłam tą decyzję i właśnie zaczynam przygodę z tarotem Uśmiech a w mojej talii jestem niezmiernie zakochana!
Odpowiedz
#39

Witajcie, jestem tu nowa i nie wiem czy w dobrym wątku zamieszczam swój wpis także jakby coś to przepraszam. Jest wiele osób, które się zajmują magią, tarotem, wróżeniem, od dawna ten temat mnie interesował ale nigdy nie miałam odwagi sama pójść do wróżki. Dlatego też sama chciałabym się nauczyć stawiac karty powiedzcie mi od czego powinnam zacząć, jakie karty wybrać? Dziękuję za każdą odpowiedźOczko
Odpowiedz
#40

Witam! Z kartami zetknęłam się dosyć późno, w całkiem już dorosłym życiu. Moi rodzice zachęcali mnie do wróżenia, bo uważali, że mam dar. Od dziecka przytrafiały mi się dziwne zdarzenia, czasami coś przepowiedziałam, czasami zobaczyłam jakieś zdarzenie, które później rzeczywiście się stało. Już w podstawówce zaczęłam wróżyć, ale nie z kart. Patrzyłam kolegom w oczy i starałam się zobaczyć przyszłość. Po jakimś czasie okazywało się, że bardzo wiele z tych przepowiedni się sprawdziło. To mnie nie zachęciło, ale przeraziło. Nie chciałam tego kontynuować. Jednak nic to nie dało, bo im bardziej uciekałam przed samą sobą, tym częściej zdarzały mi się dziwne sprawy. Do kart chciałam zajrzeć od dawna, ale tak jak pisałam, bałam się. Same wpadły mi w ręce i od pierwszej chwili zaczęły do mnie mówić. Dzisiaj są dla mnie, jak przyjaciele, bez których nie potrafię się obyć.
Odpowiedz
#41

Ja od kiedy zaczęłam się interesować ezoteryką to czułam pociąg do kart, ale nigdy na tyle odwagi, by się nimi posługiwać... Zaczęłam więc od kart klasycznych, które jednak porzuciłam. Potem przerwa, aż w końcu okazja zakupu talii, która od bardzo dawna mi się podobała i była moim marzeniem... Zakupiłam no i zaczynam swoją przygodę. Uśmiech
Odpowiedz
#42

Ciekawy temat , ja zaczelam swoja przygode z kartami dawno temu mialam gdzies 15 lat? Moja kuzynka mialam karty anielskie powiedziala ze mi powrozy ale znaczenie kart czytala mi tylko z ksiazeczki ,zaciekawily mnie te karty a wiec ROK puzniej kupilam wlasna talie kart anielskich duzo czytalam zanim zajelam sie wrozeniem natomiast karty pokazaly mi rozne sytuacje co mnie zafascynowalo Oczko puzniej odstawilam karty na pare lat po paru latach znowu zaczelam fascynowac sie kartami wiec chcialam nauczyc sie klasycznych byla to dluga droga nie moglam ogarnac co I jak :p jednak za pomoca ksiazki sie nauczylam , puzniej zafascynowal mnie tarot zanim kupilam talie duzo o tym czytalam az kupilam swoja pierwsza talie I zaczelam wrozyc Uśmiech

Na­wet z naj­gor­sze­go koszma­ru na­dej­dzie przebudzenie.
Odpowiedz
#43

pierwszy kontakt to kiedy moja mama poszla do wrozki jakies 15 lat temu na targach medycyny naturalnej
i ja mowie co bedziesz lazic i kase wydawac na takie glupoty
ale jak mama wyszl i mi sie wypytywala o chlopa co kolo mnie jest ze jest niewlasciw yiu zebym uwazala na niego to sie wystraszylam- byl taki jeden debil ale wiedzialam ze to nic dobrego ale ukrywalam go przed mama - oczywiscie wszytskiemu zaprzeczylam ze cos jj sie pomylilo chyba...
i za ok rok poszlam sama - mialam szczescie bo pierwsze 2 wrozki na ktore w zyicu trafilam to byly prawdziwe tarotowe caryce nie zadne naciagaczki!
duzo mi pomogly- przepowiednie sie sprwdzily Uśmiech
a cale to zdarzenie dalo mi do mylsenia jak to jest ze one to wiedzialy? ???? co to ten tarto? a jakie bylo moje zdziwienie ze to w ksiegarni mozna kupic hahahah
PRZELOM to era stacji ezo tv i tam bylo takie forum - i to byl moj poczatek.....

podobnie jak slawek 88 - duzo inspiracji i fascynacji przesiąkłam od tarocistki danuty ( nota bene korzystam z niej w podbramkowych sytuacjach w zyciu ) i joanna stawińska. obie te panie to moje boginie trotowe!
zadne ksiazki w ktorych opisy z kosmosu chyba sa....
Odpowiedz
#44

No u mnie podobnie, najpierw babcia stawiała karty klasyczne, potem moja mama zaczęła chodzić do jednego Pana wróżbity. Potem sama zaczęła stawiać karty ale że jej nie szło to przestała i jak powiedziała: "zostawia to tym co potrafią". Niewiele czasu minęło, poszłam i ja do Pana wróżbity i muszę powiedzieć że raz na rok albo poł idę sobie do niego bo mam zaufanie że nie nagada mi głupot a tylko wskaże kierunek wydarzeń itd. Rotfl A sama swoją talię (tak tak, stary dobry Waite dla początkujących Rotfl) to kupiłam dopiero w zeszłym roku jakoś w czerwcu więc jestem bardzo na początku tej wyprawy Rotfl
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości